ZADZWOŃ
500 866 346

Fizyka i chemia w plenerze – eksperymenty, które można przeprowadzić na wycieczce

PolVoyage wycieczki szkolne

Fizyka i chemia w plenerze to po prostu doświadczenia prowadzone poza klasą, na trawniku, w lesie, nad wodą albo wprost na wycieczce, po to, żeby pokazać zjawiska przyrodnicze tam, gdzie naprawdę zachodzą. Najlepiej sprawdzają się tutaj tematy związane z powietrzem, wodą, glebą, światłem, temperaturą, gęstością, rozpuszczaniem, filtracją i spalaniem, ponieważ akurat te zjawiska widać na zewnątrz wyraźniej niż przy szkolnej ławce. To najkrótsza odpowiedź na pytanie z tytułu, a w kolejnych częściach rozwijam ją krok po kroku, zaczynając od tego, dlaczego sam plener tyle zmienia.

Dlaczego plener sprawdza się lepiej niż klasa?

Zacznijmy więc od rzeczy najważniejszej, czyli od pytania, po co w ogóle wynosić probówki i butelki na dwór. Powód jest prosty. Eksperymenty w plenerze wspierają obserwację, samodzielne odkrywanie i łączenie wiedzy z codziennym doświadczeniem, a to z kolei wzmacnia ciekawość i krytyczne myślenie. Dziecko, które samo zauważy jakąś zależność, zapamięta ją inaczej niż takie, któremu się ją wyłącznie opowie.

Z tej obserwacji wynika kolejna korzyść, związana ze skalą i bezpieczeństwem. Na zewnątrz łatwiej prowadzić doświadczenia terenowe, które wydzielają dużo gazów, dymu albo produktów sypkich, ponieważ zamknięta przestrzeń ich nie ogranicza. Co więcej, to, co w klasie byłoby zbyt ryzykowne albo mało efektowne, w terenie można pokazać większym modelem i z lepszą widocznością dla całej grupy. Otwarta przestrzeń zdejmuje więc część ograniczeń, które w pomieszczeniu kazałyby zrezygnować z ciekawszego pokazu.

Warto przy tym pamiętać, że tak zwane eksperymenty przyrodnicze to scenariusze pisane z myślą o szkole, przedszkolu, świetlicy i domu, a mimo to bez problemu przenosi się je w teren. W praktyce plenerowej liczą się przede wszystkim cztery rzeczy: prosty sprzęt, bezpieczeństwo, kontrola warunków oraz możliwość porównywania obserwacji w różnych miejscach, na przykład przy drodze, w ogrodzie czy na boisku. Ta ostatnia bywa niedoceniana, a daje najwięcej, ponieważ ten sam pomiar w dwóch lokalizacjach mówi więcej niż dziesięć opowieści. I właśnie od takiego porównania zaczyna się pierwszy konkretny obszar, czyli powietrze.

Powietrze i temperatura – co widać poza budynkiem?

Powietrze to wdzięczny temat na wycieczce, ponieważ zjawiska, które w nim zachodzą, zależą od warunków otoczenia, i to widać gołym okiem. Najważniejsza zależność wygląda tak, że temperatura wpływa na ruch powietrza, a ruch powietrza decyduje o gromadzeniu się dymu i smogu. Chłodne, nieruchome powietrze zatrzymuje zanieczyszczenia nisko, a cieplejsze unosi je wyżej. To nie jest abstrakcja z podręcznika, tylko mechanizm, który tłumaczy, dlaczego zimą w bezwietrzny dzień smog wisi nad miastem.

Skoro mowa o pyłach, przydadzą się konkretne liczby, bo dopiero one pokazują skalę. PM10 to pył o średnicy mniejszej niż 10 µm, a PM2,5 o średnicy mniejszej niż 2,5 µm, przy czym groźniejszy jest PM2,5, ponieważ potrafi przechodzić z pęcherzyków płucnych do krwi. Polskie normy z opracowania edukacyjnego WWF Polska są równie precyzyjne, bo dla PM10 wynoszą 40 µg/m³ średniorocznie i 50 µg/m³ dobowo, a dla PM2,5 średniorocznie 20 µg/m³, obowiązując w tej wysokości od 2020 roku. Mając te wartości pod ręką, łatwo odnieść obserwację w terenie do realnego zagrożenia, zamiast poprzestawać na ogólnikach.

Co istotne dla samej wycieczki, zanieczyszczenia powietrza nie znikają, tylko się przemieszczają, bo z powietrza trafiają do gleby, a stamtąd wędrują dalej. Ten wniosek najmocniej wybrzmiewa właśnie na zewnątrz, ponieważ widać tu cały obieg, a nie wyrwany fragment. Skoro zaś trop prowadzi od powietrza do wody, naturalnie przechodzimy do żywiołu, który łączy fizykę z chemią najszybciej.

Woda jako naturalne laboratorium

Woda to prawdopodobnie najwdzięczniejszy żywioł na eksperymenty na wycieczce, ponieważ od razu pokazuje skutki działania innych czynników. Pierwszym obszarem jest zakwaszenie, bo spalanie siarki i węgla obniża pH wody, i tak właśnie powstają kwaśne deszcze. Proces ten dobrze pokazuje, jak gazy ze spalania zmieniają chemię opadów, a przy okazji spina w jeden ciąg energię, powietrze i wodę, czyli wątki z poprzedniej części.

Drugim obszarem jest eutrofizacja, czyli zakwity. W przypadku Bałtyku sprzyjają im trzy warunki naraz, a są to ciepła i słoneczna pogoda, nadmiar azotu i fosforu oraz brak ruchu wody. Jeżeli zabraknie choćby jednego z nich, zakwit nie rozwija się tak gwałtownie, dlatego właśnie ta zależność trzech warunków jest tu najcenniejsza poznawczo.

Trzeci wątek dotyczy skali zanieczyszczeń, której nie da się ogarnąć bez liczb. Według materiałów WWF Polska mikroplastik ma rozmiar do 5 mm, a do Bałtyku trafia go rocznie około 40 mln ton zgodnie z przywołanym opracowaniem edukacyjnym. Do tego dochodzi szersza perspektywa zasobów, ponieważ woda słodka stanowi około 2,5% zasobów wodnych Ziemi, a zdatny do picia jest tylko około 1%. Takie dane realnie zmieniają sposób, w jaki patrzy się na zwykły strumień przy szlaku.

Na koniec warto wspomnieć o filtracji, która domyka temat wody. Warstwy żwiru, waty i piasku zatrzymują część zanieczyszczeń, jednak nie oczyszczają wody całkowicie. Płynie z tego ważny morał, że filtr poprawia jakość, ale nie rozwiązuje problemu, a zrozumienie tej granicy jest cenniejsze niż samo udane przefiltrowanie. Ta sama logika, w której nic nie znika bez śladu, prowadzi nas wprost do gleby.

Gleba i rośliny, czyli chemia widoczna gołym okiem

Gleba bywa pomijana, a tymczasem daje świetne tło do chemii w plenerze, i to w sposób bardzo czytelny. Najmocniej działa tu osmoza, ponieważ gdy stężenie soli wokół korzeni jest zbyt duże, osmoza się odwraca i roślina, zamiast pobierać wodę, zaczyna ją tracić. To wyjaśnia, dlaczego nadmiar nawozów albo soli drogowej szkodzi roślinom przy ulicy, a nie pomaga, a sam mechanizm jest na tyle prosty, że jego zaskakujący skutek łatwo zapada w pamięć.

Obok osmozy widać gołym okiem jeszcze jeden proces, czyli reakcję octu z węglanem wapnia, tym samym, który tworzy skorupkę jajka. Jest to czytelny obraz tego, jak kwas działa na materiał wapienny, a jednocześnie naturalny pomost z powrotem do kwaśnych opadów omawianych wcześniej.

W tym miejscu wraca najważniejszy wniosek całego tekstu, ponieważ w doświadczeniach środowiskowych widać, że zanieczyszczenia nie znikają, tylko przemieszczają się w ekosystemie, czyli z gleby do wód gruntowych, z powietrza do gleby, z rzek do mórz i dalej do organizmów żywych. Gleba jest jednym z węzłów tej sieci, dlatego warto pokazywać ją razem z wodą i powietrzem, a nie osobno. Skoro jednak całość ma tyle powiązanych elementów, trzeba zadbać o to, żeby zajęcia w terenie były bezpieczne i dobrze poukładane.

Bezpieczeństwo i organizacja zajęć w terenie

Dobra sesja w plenerze stoi na kilku filarach i warto je nazwać wprost. Pierwszym jest bezpieczeństwo i kontrola warunków, bo bez nich nawet najciekawszy pokaz traci sens. Drugim filarem jest prosty sprzęt, ponieważ im mniej rzeczy trzeba zabrać, tym większa szansa, że doświadczenie w ogóle dojdzie do skutku poza budynkiem.

Trzeci filar to metoda, a jej sednem jest obserwacja zjawisk, testowanie hipotez oraz porównywanie prób kontrolnych ze zmianami środowiskowymi. Bez próby kontrolnej nie ma czego porównywać, a wtedy obserwacja zamienia się w ciekawostkę zamiast we wniosek, dlatego to rozróżnienie warto przekazać grupie, zanim cokolwiek się zacznie.

Czwarty filar to lokalizacja, czyli coś, czego klasa po prostu nie daje. Możliwość porównywania obserwacji przy drodze, w ogrodzie czy na boisku pokazuje wpływ otoczenia mocniej niż jakikolwiek wykład, ponieważ ten sam pomiar wykonany w dwóch punktach od razu uwidacznia różnicę. Wycieczka jest tu naturalnym sprzymierzeńcem, bo z definicji zmienia miejsca, co prowadzi nas do ostatniego pytania, czyli jak to wszystko poskładać w sensowną całość.

Jak poukładać zajęcia w spójną całość?

Jeżeli planujesz takie zajęcia, najlepiej budować je wokół praktycznych kategorii, czyli wokół powietrza, wody, gleby, energii, zanieczyszczeń i bezpieczeństwa. Taki podział porządkuje chaos i sprawia, że niczego nie pominiesz, ponieważ każdy żywioł dostaje swoje miejsce.

Sprawdza się przy tym prosty schemat narracji, na który składają się krótka definicja, mechanizm zjawiska, wskazanie zagrożeń i pomysł na zastosowanie w terenie. Trzymanie się tej kolejności sprawia, że uczestnik najpierw rozumie, co się dzieje, potem dlaczego, a na końcu po co, dzięki czemu nic mu po drodze nie ucieka.

Najważniejszy przekaz całego tematu jest jednak prostszy, niż się wydaje, ponieważ chodzi o połączenie nauki z ruchem, obserwacją i realnym środowiskiem. Plener pozwala pokazać fizykę i chemię w działaniu, nie jako rozdział do wykucia, lecz jako coś, co dzieje się dosłownie pod nogami. I to jest właściwy powód, dla którego warto zabrać doświadczenia na wycieczkę.

Kontakt

Adres

POL Voyage! jest usługą firmy
ANIMACTIVE EVENTS Michał Rumiński
Vincenta Van Gogha 9B / 29
03-188 Warszawa
NIP: 5242642868

Telefon i email:

Informacje dodatkowe

Jesteśmy legalnym organizatorem turystyki. Sprawdź nas!

Współpracujemy tylko z osobami z zaświadczeniami KRK i RPS.

Wycieczki dla szkół Warszawa, Łódź